Uwielbiam risotto. Ten subtelny, rozpływający się w ustach smak masła, sera, wina.. do tego fenkuł, albo podgrzybki.. czy jesteście już w stanie wyższego łechtania zmysłów jak ja?
Często zapominamy o polskich produktach, ale na szczęście kasze są klasyką do której prędzej czy później wraca każdy. Znacie Kaszi? Takie sushi z kaszy? Ja jeszcze nie jadłam ale to musi być pyszne! Skoro kaszom nie straszna nawet kuchnia azjatycka czemu nie miałaby się zmierzyć z włoską?
Nie ma żadnego powodu by stawiać ryż ponad kaszę! Kto nie wierzy niech choć raz zamieni arborio na pęczak, w mojej lub w każdej innej wersji. Jeśli jesteście gotowi podjąć to wyzwanie oto:
Pęczotto pomidorowe z dorszem i kalmarami
- kasza pęczak
- przecier pomidorowy (ja używałam przecieru firmy PODRAVKA, ważne aby przecier był płynny)
- 2 filety z dorsza (kostki), kalmary (lub każde owoce morza jakie lubicie). Przed rozpoczeciem gotowania składniki muszą być rozmrożone
- parmezan
- białe wino półwytrawne
- czosnek
- cebula
- sól
- pieprz
- chilli mielone lub świeże
Na patelni rozpuszczamy masło, siekamy cebulkę i czosnek (można też skroić go w grube plastry- ja tak lubię najbardziej) i wrzucamy na patelnię. Jak tylko cebula się zeszkli wrzucamy kasze pęczak prosto z opakowania. Po chwili smażenia wlewamy kieliszek białego wina (powinno ono zakryć kasze i cebulę), czekamy aż ciecz odparuje. Zalewamy patelnię przecierem pomidorowym. Odparowujemy wodę cały czas mieszając. Filety z dorsza i kalmary kroimy w kosteczkę. Jeśli w miedzy czasie woda z przecieru zdążyła już odparować dolewamy zwykłej przegotowanej wody z czajnika. Wrzucamy rybę i mieszamy. Dodajemy sól, pieprz i chilli. Cały czas mieszamy. Dodajemy znów przecier pomidorowy i czekamy aż odparuje. Jeśli kasza nie jest miękka (powinna być lekko al'dente) to dolewamy przegotowanej wody i przecieru na zmianę uważając by zawsze były to małe ilości. Na koniec dodajemy masło i parmezan- wszystko mieszamy i wykładamy na talerze. Na koniec posypujemy pietruszką i parmezanem.
Bon Appétit,
Mon
Popularne posty
-
Ostatnio mam tak dużo pracy, że nie mam czasu na wieczorne gotowanie. Do tego dochodzą zajęcia na uczelni w weekendy i wychodzi na to, że ...
-
Życie to ciąg wyborów. Małych, codziennych, w markecie kupując składniki na kolację, w autobusie wybierając miejsce, na którym zasiadając od...
-
Upały!! uuuuppppaaaałłłyyy!! Nareszcie! W sercach rozkwita jeszcze rozbuchana emocjami wiosna, ale organoleptycznie niezaprzeczalnie i bezs...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Owoce morza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Owoce morza. Pokaż wszystkie posty
piątek, 8 sierpnia 2014
niedziela, 7 października 2012
Sztampowo
Dynia. Jesień i dynia to jakby dwie nierozerwalne połowy. Jeśli jesteście blog-trotterami to pewnie widzieliście już co najmniej sto przepisów na to jak zadać dyni tortury w obróbce cieplnej. Mimo wrodzonej przekory, mimo staraniom w byciu oryginalną, mimo wszystkich swoich bardzo stanowczych cech charakteru, ja też uległam pomarańczowej skórce (jakoś nigdy to stwierdzenie nie kojarzyło mi się pejoratywnie) i słodkawemu miąższowi.. cóż.. czasem trzeba sobie odpuścić..
Z dynią ogólnie problem jest taki, że albo sprzedają ją w kawałkach, albo nie :) Zakup dyni w całości sprawi, że cały kolejny tydzień stanie Wam pod znakiem zup, placuszków i sałatek. Oczywiście nie jest to specjalny problem, ponieważ nie da się dyni zarzucić braku smaku, jednak zastanówcie się dobrze czy nie lepiej pojechać do kolejnego sklepu i kupić tylko kawałka tej cudownej materii (PS. Za zakupem dyni w całości przemawia jednak niepodważany fakt, że dynia jest ciężka, wobec czego absolutnie niezbędny jest silny mężczyzna do jej noszenia- oczywiście ze sklepu aż do garnka..)
No ale skoro zakupy mamy już za sobą, opowiem Wam zatem o moim:
Penne z dynią i krewetkami
- penne lub inny makaron
- dynia
- krewetki
- śmietanka 30%
- grana padano lub inny twardy ser
- szalotka
- czosnek
- masło
- gałka muszkatołowa
- sól
- pieprz
- świeża szałwia
Na dużej patelni topimy masło i wrzucamy posiekaną szalotkę (jedna cebulka wystarczy- jednak 1/5 tego co posiekaliśmy zostawiamy na desce- przyda się później) i czosnek (wystarczy ząbek). Kiedy cebulka jest już zeszklona dodajemy pokrojoną w gruba kostkę (ok 1,5 cm) dynię (przynajmniej trzy garście) i podlewamy odrobiną wody, żeby dynia sie poddusiła. Kiedy stwierdzimy, że dynia mięknie zalewamy całość śmietanką i dodajemy sporo gałki muszkatołowej, soli i pieprzu. W między czasie gotujemy makaron. Nasz dyniowy sos stawiamy na małym ogniu tak, aby śmietanka powoli zgęstniała (UWAGA: dynia ma być miękka ale zachować swoja formę, nie może całkowicie się rozpaść). Na osobnej małej patelni topimy masło (od serca) i wrzucamy resztę pokrojonej cebuli, po jej zeszkleniu na patelni kładziemy krewetki soląc i pieprząc je z każdej strony. Zostawiamy patelnię z krewetkami na małym ogniu. Ścieramy pół standardowego trójkąta grana padano. Połowę startego sera dorzucamy do sosu dyniowego ostrożnie mieszając. Krewetki powinny leżeć na każdej ze stron po około dwie minuty- potem znacząco zwiększamy ogień tak aby szybko sie zrumieniły- zarówno one jak i cebulka. Na talerz wykładamy makaron, na to krewetki, zalewamy sosem dyniowym i oprószamy najpierw resztą startego grana padano, a potem posiekanymi listkami szałwii.
Bon Appétit,
Mon
Z dynią ogólnie problem jest taki, że albo sprzedają ją w kawałkach, albo nie :) Zakup dyni w całości sprawi, że cały kolejny tydzień stanie Wam pod znakiem zup, placuszków i sałatek. Oczywiście nie jest to specjalny problem, ponieważ nie da się dyni zarzucić braku smaku, jednak zastanówcie się dobrze czy nie lepiej pojechać do kolejnego sklepu i kupić tylko kawałka tej cudownej materii (PS. Za zakupem dyni w całości przemawia jednak niepodważany fakt, że dynia jest ciężka, wobec czego absolutnie niezbędny jest silny mężczyzna do jej noszenia- oczywiście ze sklepu aż do garnka..)
No ale skoro zakupy mamy już za sobą, opowiem Wam zatem o moim:
Penne z dynią i krewetkami
- penne lub inny makaron
- dynia
- krewetki
- śmietanka 30%
- grana padano lub inny twardy ser
- szalotka
- czosnek
- masło
- gałka muszkatołowa
- sól
- pieprz
- świeża szałwia
Na dużej patelni topimy masło i wrzucamy posiekaną szalotkę (jedna cebulka wystarczy- jednak 1/5 tego co posiekaliśmy zostawiamy na desce- przyda się później) i czosnek (wystarczy ząbek). Kiedy cebulka jest już zeszklona dodajemy pokrojoną w gruba kostkę (ok 1,5 cm) dynię (przynajmniej trzy garście) i podlewamy odrobiną wody, żeby dynia sie poddusiła. Kiedy stwierdzimy, że dynia mięknie zalewamy całość śmietanką i dodajemy sporo gałki muszkatołowej, soli i pieprzu. W między czasie gotujemy makaron. Nasz dyniowy sos stawiamy na małym ogniu tak, aby śmietanka powoli zgęstniała (UWAGA: dynia ma być miękka ale zachować swoja formę, nie może całkowicie się rozpaść). Na osobnej małej patelni topimy masło (od serca) i wrzucamy resztę pokrojonej cebuli, po jej zeszkleniu na patelni kładziemy krewetki soląc i pieprząc je z każdej strony. Zostawiamy patelnię z krewetkami na małym ogniu. Ścieramy pół standardowego trójkąta grana padano. Połowę startego sera dorzucamy do sosu dyniowego ostrożnie mieszając. Krewetki powinny leżeć na każdej ze stron po około dwie minuty- potem znacząco zwiększamy ogień tak aby szybko sie zrumieniły- zarówno one jak i cebulka. Na talerz wykładamy makaron, na to krewetki, zalewamy sosem dyniowym i oprószamy najpierw resztą startego grana padano, a potem posiekanymi listkami szałwii.
Bon Appétit,
Mon
poniedziałek, 2 sierpnia 2010
Makaronowo mi
Jak już kiedyś stwierdziłam prosta kuchnia jest najlepsza, i tak się składa, że świetne i proste rzeczy wychodzą z makaronem. Sosów i past jest bez liku. Każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, a gdy do tego jest jeszcze dość odważny może sobie makaron zrobić sam.
Z dzieciństwa pamiętam taki obrazek gdy moja prababcia co niedziela robiła makaron do rosołu dla całej rodziny. Niesamowite było tempo w jakim… szatkowała ciasto. Dziś makaronu do rosołu nie robi już chyba nikt, ale takie np. tagliatelle tobym sobie chętnie zrobiła. Ciągle zbieram się na odwagę. Kiedy już będę miała tę wielką kuchnię, o której marzę od dawna to na pewno zacznę sama robić makaron.
Tagliatelle z krewetkami i szpinakiem (dla 2 osób)
5 gniazdek makaronu tagliatelle (gotujemy krótko w dużej ilości osolonej wody z dodatkiem oliwy)
Na sos:
- 3 garści krewetek koktajlowych lub ok. 30dag tygrysich (obrać z pancerzykow, przeciąć delikatnie wzdłuż grzbiecika i wyjąc czarne paskudne coś, jeśli jest)
- 4 garści świeżych liści szpinaku (wyplukać i usunąć łodyżki)
- Śmietanka 18%
- Sól
- Pieprz
- Ostra papryka
- Gałka muszkatołowa
- Czosnek
- Oliwa z oliwek
Na suchą patelnię wrzucamy liście szpinaku dolewamy łyżkę wody i czekamy aż zwiędnie. Następnie odcedzamy, siekamy (niezbyt drobno) i odstawiamy.
Wcieramy patelnię do sucha i wlewamy dwie łyżki oliwy. Dodajemy posiekany czosnek. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy krewetki. Krótko smażymy na dużym ogniu, mogą się troszkę przyrumienić. Zmniejszamy ogień, dodajemy posiekany szpinak i zalewamy śmietanką. Przyprawiamy (sporo papryki, odrobina gałki), być może trzeba będzie dodać jeszcze troszkę czosnku – kwestia smaku. Gotujemy chwilę na wolnym ogniu aż sos zgęstnieje.
Wrzucamy ugotowane tagliatelle na patelnię. Dokładnie łączymy z sosem i podajemy.
Bon Appétit,
Ola
Z dzieciństwa pamiętam taki obrazek gdy moja prababcia co niedziela robiła makaron do rosołu dla całej rodziny. Niesamowite było tempo w jakim… szatkowała ciasto. Dziś makaronu do rosołu nie robi już chyba nikt, ale takie np. tagliatelle tobym sobie chętnie zrobiła. Ciągle zbieram się na odwagę. Kiedy już będę miała tę wielką kuchnię, o której marzę od dawna to na pewno zacznę sama robić makaron.
Tagliatelle z krewetkami i szpinakiem (dla 2 osób)
5 gniazdek makaronu tagliatelle (gotujemy krótko w dużej ilości osolonej wody z dodatkiem oliwy)
Na sos:
- 3 garści krewetek koktajlowych lub ok. 30dag tygrysich (obrać z pancerzykow, przeciąć delikatnie wzdłuż grzbiecika i wyjąc czarne paskudne coś, jeśli jest)
- 4 garści świeżych liści szpinaku (wyplukać i usunąć łodyżki)
- Śmietanka 18%
- Sól
- Pieprz
- Ostra papryka
- Gałka muszkatołowa
- Czosnek
- Oliwa z oliwek
Na suchą patelnię wrzucamy liście szpinaku dolewamy łyżkę wody i czekamy aż zwiędnie. Następnie odcedzamy, siekamy (niezbyt drobno) i odstawiamy.
Wcieramy patelnię do sucha i wlewamy dwie łyżki oliwy. Dodajemy posiekany czosnek. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy krewetki. Krótko smażymy na dużym ogniu, mogą się troszkę przyrumienić. Zmniejszamy ogień, dodajemy posiekany szpinak i zalewamy śmietanką. Przyprawiamy (sporo papryki, odrobina gałki), być może trzeba będzie dodać jeszcze troszkę czosnku – kwestia smaku. Gotujemy chwilę na wolnym ogniu aż sos zgęstnieje.
Wrzucamy ugotowane tagliatelle na patelnię. Dokładnie łączymy z sosem i podajemy.
Bon Appétit,
Ola
Subskrybuj:
Posty (Atom)

