Jak już kiedyś stwierdziłam prosta kuchnia jest najlepsza, i tak się składa, że świetne i proste rzeczy wychodzą z makaronem. Sosów i past jest bez liku. Każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie, a gdy do tego jest jeszcze dość odważny może sobie makaron zrobić sam.
Z dzieciństwa pamiętam taki obrazek gdy moja prababcia co niedziela robiła makaron do rosołu dla całej rodziny. Niesamowite było tempo w jakim… szatkowała ciasto. Dziś makaronu do rosołu nie robi już chyba nikt, ale takie np. tagliatelle tobym sobie chętnie zrobiła. Ciągle zbieram się na odwagę. Kiedy już będę miała tę wielką kuchnię, o której marzę od dawna to na pewno zacznę sama robić makaron.
Tagliatelle z krewetkami i szpinakiem (dla 2 osób)
5 gniazdek makaronu tagliatelle (gotujemy krótko w dużej ilości osolonej wody z dodatkiem oliwy)
Na sos:
- 3 garści krewetek koktajlowych lub ok. 30dag tygrysich (obrać z pancerzykow, przeciąć delikatnie wzdłuż grzbiecika i wyjąc czarne paskudne coś, jeśli jest)
- 4 garści świeżych liści szpinaku (wyplukać i usunąć łodyżki)
- Śmietanka 18%
- Sól
- Pieprz
- Ostra papryka
- Gałka muszkatołowa
- Czosnek
- Oliwa z oliwek
Na suchą patelnię wrzucamy liście szpinaku dolewamy łyżkę wody i czekamy aż zwiędnie. Następnie odcedzamy, siekamy (niezbyt drobno) i odstawiamy.
Wcieramy patelnię do sucha i wlewamy dwie łyżki oliwy. Dodajemy posiekany czosnek. Na rozgrzaną oliwę wrzucamy krewetki. Krótko smażymy na dużym ogniu, mogą się troszkę przyrumienić. Zmniejszamy ogień, dodajemy posiekany szpinak i zalewamy śmietanką. Przyprawiamy (sporo papryki, odrobina gałki), być może trzeba będzie dodać jeszcze troszkę czosnku – kwestia smaku. Gotujemy chwilę na wolnym ogniu aż sos zgęstnieje.
Wrzucamy ugotowane tagliatelle na patelnię. Dokładnie łączymy z sosem i podajemy.
Bon Appétit,
Ola
Popularne posty
-
Kiedy pierwszy raz w życiu jechałem na Mazury na łódki nie wiedziałem o tym, że danie, które tam poznam, będę robił przez kolejne lata dla ...
-
Jakoś tak to dziwnie jest, że ciężko człowiekowi dogodzić. Kiedy jest zimno to źle, kiedy pada to jeszcze gorzej, a jak w końcu świeci słońc...
-
Pierwszy raz zrobiłam go na fali reklamy płyt indukcyjnych. Uśmiechnięta pani z radością wycierała odrobinę gulaszu który skapnął na płytę, ...
poniedziałek, 2 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz